Tuż po świcie Taht zasnęła, zmęczona kilkugodzinnym czuwaniem nad synem. Obudziła się dopiero w południe. Załzawionymi oczami zobaczyła przed sobą Ronona.
– Ile spałam?
– Pięć godzin. Nie chciałem cię budzić. Byłaś zmęczona i musiałaś odpocząć.
Wilczyca znów zaczęła płakać. Nie mogła się pogodzić ze śmiercią dziecka.
– Ej, mały nie lubił, jak płaczesz. Zrób to dla niego i uśmiechnij się.
– Był jeszcze taki młody. Dlaczego atakował tego węża?!
– Wiesz, gdy ty pobiegłaś, on mi powiedział dlaczego. Gdy zobaczył tego grzechotnika, pełzł on w moją stronę. Bał się, że chce mnie ukąsić i tylko dlatego to zrobił.
– Chciał cię uratować. Brakuje mi go. Jego żartów, i tego jak każdego dnia budził nas o świcie…
– A myślisz, że mi nie? W końcu był naszym synem.
– Wiem. Przynajmniej Siroko spotka się z rodzeństwem. Muszę się czymś zająć. Pójdę i upoluję nam coś do jedzenia.
Samica wyszła z legowiska w poszukiwaniu pożywienia. Była jednak rozproszona. Wiedziała, że musi coś złapać, ale każda myśl kończyła się wspomnieniem wilczka. W końcu wzięła się w garść i upolowała dwa króliki oraz cztery myszy. Połowę zjadła na miejscu, a resztę zaniosła partnerowi. Położyła zdobycz przed jego nosem i powiedziała:
– Ciągle obwiniam się o śmierć Siroka. Gdybym to ja usłyszała tego węża…
– Gdybyś ty go usłyszała, może ugryzłby ciebie. Przez to obaj padlibyśmy z głodu. On nie umiał polować, a ja… no sama widzisz. – Wilk wskazał nosem bok i zaczął lizać rany.
– Daj, pomogę ci.
Taht podeszła do męża i zaczęła go myć.
Po chwili do jej nozdrzy dobiegł znany zapach, ale nie czuła go od dawna. Próbowała sobie przypomnieć do kogo należał, w jakich okolicznościach go poznała i dlaczego całe jej ciało chciało uciekać jak najdalej. Po kilku sekundach zrozumiała. Ta woń pochodziła od człowieka.
_______________
Kurcze... Ja sama patrzę na te rozdziały z dziwnymi uczuciami... Zrobiłam z Siroka dzieciaka, chociaż był prawie dorosły. Ech... 3 lata (prawie 4) robią wielką różnicę. Rozdział miał być w niedzielę, ale nie miałabym czasu go sprawdzić... więc dodaję dopiero dzisiaj. Nie ma też ,,ilustracji'', bo jakoś tak... wydały mi się zbędne i głupie. Dobrze myślę? I nie zawijam już tekstu ;)
Niewyrabiająca się w terminach
Akti